Moda prosto z second handu

Jeszcze nie tak dawno ubrania ze sklepów z używaną odzieżą były postrzegane jako wyraz złego gustu, tandety i wszystkiego co najgorsze. Wiele kobiet z politowaniem patrzyło na tego rodzaju przybytki i zastanawiało się, jak można nosić rzeczy po innej osobie. Zachłystywałyśmy się nowo otwartymi galeriami oraz kolejnymi butikami. Tak zwane sieciówki jawiły się jako synonim luksusu. Moda jednak lubi rządzić się własnymi prawami. Wiele kobiet szybko dostrzegło, że ubierając się w sieciówkach raczej nie mają szans na oryginalność. Sklepów mnóstwo, zarówno w miastach jak i małych miasteczkach, w związku z czym trudniej było nabyć rzecz ciekawą i unikalną. Równocześnie coraz więcej gwiazd, i to tych wielkich światowych, a nie naszych rodzimych serialowych, zaczęło przyznawać się do noszenia ciuchów z second handów. I tak nastała era ubrań z drugiej ręki. Teraz na pytanie: skąd masz to cudo, nie odpowiadamy: nie pamiętam. Przyznanie się do odwiedzania lumpeksów zawstydza już chyba tylko starsze panie, chcące uchodzić za wielkie damy z kapeluszem. Poza nimi nikt nie nazwie kiczem sklepu z odzieżą zachodnią. Co więcej, znajomość dobrego, unikatowego lumpeksu stanowi wartość samą w sobie i jest przyczyną zazdrości znajomych. Zatem nie bójmy się przekroczyć jego progu, tam każdy znajdzie coś dla siebie.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.